szkolenia dzien drugi
jeży się język
w różnych znaczeniach
giętkość.
moja efektywność niewielka.
marzą się dalekie podróże.
na razie oddalam sie w popołudniowych drzemkach.
dziewczyny maja plan ejchania do edynburga na weekdn.
ja sie waham, cyz oby nie jest to branie zbyt wielu aktywnosci i ogolnie nie wime
chyba nie pojade. czas na luz.
i shopping na spokojnie.
oj taak.
wybory jednak nie.
tlumacyzc mi sie nie chce
jednostka a kolektywnosc moze byc jednym
wstret do obczjaania przejazdow drugim
czasem walczy we mnie pijany joyce
i nie raz wstres to too enthusiactic graduates
powinno byc jasne ze umre w kurzu nad wloska kawa czytajac stare manuskrypty i walczac o jasnosc slowa.
obawiam sie jednak ze moj "brand" moze byc zbyt po 2 stornie barykady.
do wloch chcialabym pojechac po kawe i buty. i wino. chyba doroslam by sie upic.
w moich fioletowych butach . i koszmarnie zalewajacej dekadencji.
panstwo wyabacza. nad klawiatura zawsze latwiej o szalenstwo.i strate idealow.
kiedys sie upije. nad klawiatura.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
każdy za siebie, a Bóg przeciw wszystkim!
Prześlij komentarz