wtorek, 27 listopada 2007

mama i inne źródła magnezu

dziś w ramach doświadczeń badałam działanie tarcia na dżinsy, policzek, kolano.

doświadczenia zostało wykonane w pozycji nagle horyzontalnej, zwanej inaczej pozycją post rowerową

wyniki:

kolano sie zdziera
policzek tez i piecze bardziej niz kolano
dzinsy tez ( ale teraz sa takie w modzie nawet)

źródła niedokładności wyników i rzeczy to poprawy w kolejny doświadczeniu:

-nie zakładać nowych dżinsów gapa
-ucierpiały też ręce, czego nie było w założeniu badania
-następlnym razem wykonac doswiadcznie nie na głownej ulicy miasta i nie na śliskim brudnym chodniku.


może dżinsy uda się nowe kupić jutro... choć obawiam sie że była to ostatnia para z przeceny.
gębę mam z reklamy bo zupa była za słona.akurat na czas, bo w piątek jadę do edynburga na debatę. kolano też raczej wyklucza moją jedyną elegancką kreację jaką przewidywałam.



wczoraj dzwoniłam do usa.
o tym wiecej poznije.
kolejna zmiana w sr.
3.30 w domu
8am alarm przeciwpożarowy wywalił cały nasz akademik na dwór
nie wiadomo dlaczego.


dziwnie nie równy dzień
obiad ( kaszkamanna jest rewelacyjna) drzemka
teraz debaty i chyba znow kima


w czw bedzie trudniej wstac.
tyg nadal intensywne.
został 1 esej jeszcze i pierdoły z fr.

wyplata 30
zrobilam liste prezentow.
w sklepach juz szal trzeba zaczac uderzac:))))))

juz mniej wieje:))))
sniegu na razie brak:)))

glowka tylko ciut boli.

pokoj numer 5 ( CZY 3) IH UW zmienia funkcje na przytulek dla chorych i strapionych.
przynajmniej dla glupich jak ja.

niedziela, 25 listopada 2007

it's my day today

dzis zimnooo i baaardzo slodko..


dzisiejszy program zywieniowy:

sniadanie ( w miare zdrowe)
goraca czekolada ( czytaj kakao)
melon
jogurt
paczka oreo's---sa juz w UK!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
obiad u ewci i basi - co bedzie jeszcze nie wiem, zaraz jade
prawdziwa goraca czekoloada wedla
ciasto czekoladowe
......
:)))

it's my day today!!!!!

w mieszkanku dostalam male bardzo fajne prezenciki i bedziemy cos swietowac cos razem z ansza xmas dinner, planowana na 9.12 ( wtedy zrobie dobre ciasto, czy jakis tort kupie)

dieta?
you're joking!
po swietach :)))))))

robi sie zimno, tak baaardzo wietrznie....w pokoju tez mam bardzo ekologiczny system wentylacji:))


czekam na poczteeeee i przedluzam swietowanie do przyszlej niedzieli, bo wtedy tezjetsem zaproszona na jkis super obiadek do naszych znajomych. a w pt ten caly edynburg (nadal nie dostalam dress code)
oktawa dobra rzecz:)

rower nadal bez detki ale i tka juz jest za zimno na cokolwiek....

idaaa swietaaaa:)))
jeszcze tydz i uderzam z koledami :))))))


it's MY day today
:)

czwartek, 22 listopada 2007

pfff

czwartek.


bilans tygodnia:

-eseje : filozofia + ang jeszcze nie napisane.deadline poniedziałek. postaram się jutro i w sb. wczraj i dziś wieczorem już nieee mogłam. poza tym jeszcze jeden esej z fr. i jakiś chyba test ze słuchy czy inne pierdoły.

-pierwsza runda Mace ( debaty) ( śr): była. dalszych nie będzie. przynajmniej dla mojej drużyny.
bardzo dobrze.

-w przyszly pt: edynburg , i jakas wielka posh fancy formal debata z okazji st andrews day.
jade i mamy oglądać. jest ponoć jakis koszmarny dress code i czekają mnie zakupy Forma-lnie wyglądajacych rzeczy.


-jest końcówka tyg 9.

odliczanie jest w formie zaliczania punktów kluczowych:
26.11->2 eseje
30.11-> wyplata.+ edynburg
5.12->fr
cos z fr

i spokój. czas na lekturę. i przerwę od gier motywujących. pracujący studenci powinni mieć znizkę na dobrą muzykę. to ratuje w drodze do i z wielkich korporacji.


w tym tygodniu oprócz badziwiastych setek słów udało mi się:

odbyć kilka ciekawych rozmów. Dziękuje za mejle i gmail i skype.
posłuchać i sluchac dobrej muzyki.

aha i rzeczy sie skurczyly z ostatniego prania...

jest 2217. moze wczesnie. moze powinnam cos zrobic. czas chyba w kime.
trudno dostrwac z zajebistym time managment do konca. nie mam ochoty na efektywnosc.



jutro wyprawa do sainsbury's po dobre tofu-sojo szamę.

mam za to duzo planow a) co przecyztac c) co zozbacyzc i posluchac d) kogo b) wakacje.
oczywiscie pojawia sie mala kwestia: fun-ding. zabawne.

zyje. jem
odkrylam owsianke z dzemem, ryz z serkiem i bananami,serek z bananami sam ->..polecam.

niedziela, 18 listopada 2007

z punktu A do punktu B/ znad princepole

ok.
teraz czasowo już z górki.
esejowo jeszcze nie do końca. nie jestem pewna czy moi nauczyciele zdają sobie sprawę ale ich działania otwarcie zachęcają, ba, nawet nagradzają grafomanię...
co będzie dalej??


wczoraj:
przyszła paczka od babci: )) jak człowiekowi dobrze na emigracji : ) 3 prince polo już zniiknęły. reszta zostaje na święta.no i na ciężkie godziny.

ścianka.miasto. miło wiedzieć gdzie skręcić. miasto.
biblioteka. lecz z dala od książek i komputerów.

{u mnie na komputerze nie działa dvd ( gdyby ktoś miał laptopa na zbytku, proszę się nie krępować) więc niestety możliwości oglądania czegokolwiek raczej ograniczone, no a ogladać muszę i chcę}

no to poszłam do biblioteki, wypożyczyłam DVD ( mamy sporą kolekcję dobrych filmów i kaset), i w tzw reading/listening room przyjemnie pochłaniałam-> Gus van Sant . Słóń. Polecam.
dobre wieczorne popołudnie.

wczorja był też mecz. wysyp kiltów na ulicach : )))) niestety przegrali.

dziś biblioteka, coś esejowego i praca. jutro dzwonimy do Kanady. zmiana od 11-3 am. będzie ciekawie.

piątek, 16 listopada 2007

piątek tygodnia 8.

w sumie minęły 2 miesiące.
wydarzeń, zadań, spotkań, trudności,zachwytów jednak zdecydowanie na więcej. jest dobrze.

miasto jeszcze nie do końca znane, busy nie rozkminione, wszystkie sklepy też nie, kampusu i biblioteki nie znam w całości na pamięć. będzie więc ciekawie i dalej.


za brak listów, telefonów, mejli, i innnych przepraszam.

klawiatura zaczyna parzyć i zdradzać mnie dla innej. okres harmonii między nami osiągamy tylko wczesnym rankiem, tudzież późną nocą.

wyrażam się. w kółko.
analaitycznie, krytycznie, przekonującą, entuzjastycznie (smile when you dial ! ) , zachęcająco,
wspierająco, z różnych stron i askpektów, logicznie i konkretnie. w cudzym i w moim języku.
choć i tak raczej niepewnie.

nie ma się już ochoty mówić.


miasto, a szczególnie park koło nas, jeszcze jesienno piękny.
robi się ciemno tylko coraz wcześniej.


dzisiaj wyprawa do czegoś typu nasz zus czy urząd skarbowy.
potem wykład.
potem? tu opcji dużo. jakaś herbatka, jakaś ścianka, jakieś salsa night. zobaczymy.

glasgow jednak jutro nie.
trudno.
pojadę następnym razem. ale nie ma co sobie dorzucać na siłę i na wytrzymałość.
przy okazji mam nadzieję wykonać D mission-> kupić i założyć dętke.
warszawianka się kłania..

czas na kolejne uderzenie w 1500 słownego słonia.
szkoda tylko że on taki szary.

poniedziałek, 12 listopada 2007

bułaka czy banan. analyse/ compare and contarst/ asses/


słowotok.

o czymkolwiek....


czyli uderzenie esejów część 2.


daj temat a spłodzę 1000,1500, ile chcesz słow

udowodnię, zbadam, zaneguję i rozejrzę sie dookoła


zimno mi w nos.
pusto w glowie.
pełno w czasie.

czwartek, 8 listopada 2007

wiec tydz pod znakiem debat

przygotwania do zawodow- za 3tyg
przygotowania do eliminacji wewn-z dnia na dzien
we wt przeszlam z rundy pierwszej do finalu
dzis finalu nie wygralam
ale bylo bardzo dobrze
i wcale zle nie bylo i
ogolnie jak na ogol po debatach jestem podekscytowana
17 listopada pewnie zawody w glasgow : )))


lecz co sie liczy--> MAM CIŻEMKI MOCY :))) przyjechaly martensiki i droga daleka przed nami
teraz czekam na paczke kasz i plyte:)


dzis nagly deszcz ze sniegiem i grad :)))
w pokoju zawiewa


jutro zakupki w centrum i kawa. musze znalezc spodnie, no ale z butami mocy dam rade no i z kolekzanka sabriną :)))


ogolnie bardzo dobrze, tylko nie wiem jak uszczelnic okna :))

po drodze staram sie sie pisac czytac i duzo spac:)))


zdjecia beda moze jakies kiedys :))

musicie zobaczyc campus by night :)))

niedziela, 4 listopada 2007

down the rabbit hole


(..)
There was nothing so very remarkable in that; nor did Alice think it so very much out of the way to hear the Rabbit say to itself, 'Oh dear! Oh dear! I shall be late!' (when she thought it over afterwards, it occurred to her that she ought to have wondered at this, but at the time it all seemed quite natural); but when the Rabbit actually took a watch out of its waistcoat-pocket, and looked at it, and then hurried on, Alice started to her feet, for it flashed across her mind that she had never before seen a rabbit with either a waistcoat-pocket, or a watch to take out of it, and burning with curiosity, she ran across the field after it, and fortunately was just in time to see it pop down a large rabbit-hole under the hedge.(...)

rzeczka koło domku. seaton park.


sobota, 3 listopada 2007

aberdeen.centrum.





bicykl. w podróży





park to zawsz super sprawa! maleństwo



piękne sobotnie poranki.

kolory dla warszawy


śniadanie.biblioteka.miasto.gorąca czekolada.spacer.obiad.zakupki.teraz mogę siadać i się uczyć :) aberdeen w wielu odsłonach-centrum + seaton park przez który przechodzę do szkoły.

czwartek, 1 listopada 2007

goracy nesquik.
lepiej.
kolejny raz padlam ofiara zmecznie, fazy ksiezyca, hustawki nastorjow, niedspania i konca tygodnia.


prosze sie nie martwic
zbawiac swiat bede dalej.
i;m not a perfomance athlete.

moze lepiej pojsc na jaks resocjalizacie czy aps, pracowac z dzieciakami i innymi
i przestac sie wreszcie ludzic ze i can perform well.

zawsze chcialam umiec migać.

punkty nie sa moja domena.

nie potrafie dazyc do dskonalosci w kryteriach akademickich.

intelekt bardziej stowrzony niz posiadany.