jak drodzy i wytrwali czytelnicy mogą się domyślać dzieje się dużo, czasu jest mniej a aktywności więcej.
więc w skrócie:
u nas jesień ciągle piękna, temperatura w ciągu dnia nadal powyżej 10 st, chociaż wieczory i rnaki raczej rześkie.
praca się kumuluje. nie jestem pewna jak udało się to osiągnąć moim wykładowcom, ale z 3 przedmiotów wwalili idealnie wszystkie eseje i zadania na listopad. teraz staram się napisać najwcześniejszy esej z ang, ale z efektywnosći i jakością tego dziełka różnie bywa. na razie brodzę.
idee mam , gorzej z umiejętnym przelaniem na papier. wczoraj z twórczej niemocy i desperacji sięgnęłam po zdania z gramatyki francuskiej na przyszły poniedziałek.
świat się kończy.
w ten weekend muszę skończyć MHP task. zbliża się linia śmierci.
michale nie ścinaj jeszcze mej głowy.
śr, czw pierwsze calling night , zobaczymy czy wyłudzę jakieś wpłaty.
może.
z rzeczy innych. moja ubiegłopiątkowa podróż od 2am rowerem na razie owocuje zalewajacym kaatrem, dorbnym kaszlem i subtlena chrypką. walczę jednak dzielnie, co powien czas tylko zagłuszając wykład.
pokój przemeblowany.dumna z "czegoś z niczego" przedstawie dokładny opis później.
brakuje mi jeszcze kwiatków i innych zasłonek, ale te niesttey są na tyle mocno przymocowane zę moge udawać ze ich nie ma. poza tym na razie starają sie chronić od wiejącego okna.
a jestem pewna że z niego wieje.
wielkich wycieczek miejskich na razie nie robie aż tak, dziwnym trafem wciąż nogi doprowadzają mnie do biblioteki, ale postram się jakoś to wlepić w grafik. szczególnie ścianę. a to jest kwestia tnące me serce na pół. no ale cóż, trzeba otrzeć łzy i przyznać że może czas ot nie pieniądz, ale zdecydowana przeszkoda w harmonijnym rozwoju osobowości.
z postulatów różnych:
powinni zabronić a) sweterków rozpinancyh na guziczki
b) butów a la eskimos
c) zbyt dużego ciała w zamałych ubraniach
d)wiary w dobrą jakośc i gust firmy primark.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz