czwartek, 28 lutego 2008

zdrowo.

zjedzenie tabliczki wedlowskiej czekolady z orzechami, po wypiciu kubka kakao nie koliduje z zaleceniami zdrowego żywienia.
wręcz przeciwnie, jest nieodłącznym składnikiem zdrowej i zbalansowanej diety.

by wzmocnić działanie zaleca się przyjmowanie odpowiedniej dawki równoległe z dawką barrego white'a.


dr kmm

sobota, 23 lutego 2008

jak to leci???

oj mija mija szybko, dzień za dniem a szczególnie w tym tygodniu.
co wieczór coś, raz innego raz nie ,ale na ogól do dosyć późna. szkoła czasem wrażenie że w przerwach, a nie ważne co i gdzie to i tak wyrwane i wywalczone z Grafikiem i Czasem.

szybko.
i dobrze.

'po drodze' : praca, lokum na rok następny, spotkania towarzyskie, i odnawianie i przedłużanie coraz to nowych pozycji z biblioteki czyli zabawa w chowanego z karami i terminami tzw 3 day loans i heavy demand.

aberdeen już wiosenne na trawie na drzewach i zdecydowanie mniej szarości.
jedna wada- zbyt kusząco by siedzieć przy biurku.

niestety pomimo iz jest jaśniej sklepy nadal potrafią i zamykają się o 530, 6 i innych dziwnie wczesnych porach. jedna z rzeczy których chyba nie przeskoczę.

jeśli wszystko wyjdzie w przyszłym roku czeka mnie mieszkanie na kampusie, w jednym z prywatnych akademików, gdzie słowa 'plain ' and 'basic' nabierają nowego znaczenia, który geograficzno fizycznie jest prawie 'na ' moim wydziale. no , w odległości kilkunastu metrów może.

jedno wiadomo, mniejszego pokoju raczej mieć nie będę , bo sie nie da a i design może okazać się lepszy jeśli np niezabarwiony grzybem.

więc pozytywnie, czekam tylko na odpowiedź.
mam nadzieję że w pon nadejdzie.
z nowym tygodniem też nowe postanowienie: nie jeść spaghetti.
przynajmniej przez tydzień.
ostatnio jakoś się skumulowało, i makaron z sosem przewijał się zbyt często przez menu.

grafik jakoś okiełznany, nie bez wysiłku, bo te długie dni i okienka nadal są koszmarne, no ale może siła płynie już z przyzwyczajenia.

rower nadal w użyciu, wczoraj kolejny sukces- pokonanie górki po północy, w ramach powrotu z urodzin. całkowity czas przejazdu : minut 15.

z tygodnia na tydzień kolejne 'kontrowersyjne' pozycje z literatury współczesnej pochłaniane, wraz z licznymi opracowaniami krytycznymi, a za nimi więcej i więcej stron zapisanych notatkami.

massive reading. i oby tak dalej, bo to wszystko nabiera smaku. i tak by można było się w książkach i słowach zanurzyć i dalej i głębiej, bez głupiutkich rodzajów głosek po drodze i dziwnych ekonomicznych tłumaczeń, ale hop siup skok w tzw 'fictional world', no ale tak na poważnie, i na dłużej.i płyywwwaaaaćććććć w książkach.

drugi rok, pod tym względem będzie pod tym względem jeszcze bogatszy.

'wypłyń na głębie!' oj taaaak tyle jeszcze słów nowych i zdań do przeczytania i to wszystko czeka i jest i rośnie i nigdy nie zniknie! szaleństwo i błogosławieństwo!
ha!niekończąca się miłosna opowieść.
i zawsze kuszące i uwodzące nowe książki, pojęcia. ogrom nie do objęcia!
genialnie. więcej nie trzeba. no może większego limitu książek do wypożyczenia.

piątek, 15 lutego 2008

kopanina

cios 11 i 12: wieczor i górka: nie pojechalam na zakupy ale mialam rewelacyjna smaczna kolacje z podwojna porcja szarotki. nic mnie nie rozjechało, otrąbiło, ja też nikogo. I po XXXXX miesiącach przerwy prawie idealnie gładko w tempie zwykłym, z odrobiną godności wjechałam pod hillheadańską górkę!!!! górze dziękuję za konkretne uda!




(przestana mi sie podobac jak pójde na zakupy ubraniowe no ale .. :) )

co sie dzialo

zanim zaczne cokolwiek streszczac musze wpierw przeprosic za niepisane tak dlugo i za obecny brak polskich czcionek, pisze z pracowni na kampusie.
dni mijaja, przepelnione, bardziej swietliste i wiosenne i dobre
w szkole duzo okienek, czytania, latania i innych.
zajecia w skali ciekawosci wypadaja raczej dobrze z pewnymi spadkami na zajecia z poezji francuskiej w okresie drugiej wojny swiatowej i niektore zagdnienia lingwistyczne.
paryz jest glodny, paryzowi jest zimno... czyli vive la poesie de resistance
pisanie o czyms czego nie bylo, no ale chociaz content pusty to chociaz emocji i koszmarnej retoryki pelno.
lingwistyka raczej zgodna z przypuszczeniami, no ale zle nie jest i bedzie do ogarniecia, choc z wiekszym uzyciem pamieci niz milosci , no ale chociaz nie udalo mi sie jeszcze zasnac nad podrecznikiem, co bylo dosyc czeste w przypadku etyki z poprzedniego semestru : )
jeszcze zostal tylko 1 wynik z egzaminu do odczekania.
reszta zdana, pozaliczana i kredyty zdobyte.

rok rozpoczelam uderzeniowo.
i na razie wszystko mocno prze do przodu.
cios 1 : reaktywacja bicykla: detka zmieniona, lancuhc ponoc naoliwiony, hamulce naprawione ( nie moimi rekami , ale zawsze i za cene niewielka:) , oficjalna inaguracja sezonu odbyla sie wyjzadem wzdluz morza. na razie bez zadnych zderzen wypadkow, tylko troszke dziwne dzwieki moje malenstwo wydaje no ale chociaz wszyscy wiedza ze nadjezdzam:))))
cios 2: sciana: a) udalo mi sie juz byc , b) zaplacilam annual registration fee na 'lepsza' sciane, i tez udalo sie tam byc, i zamierzam to uderzenie ciagnac dalej
cios 3 : praca: oprocz powracajacyh malych kryzysow antymarketingowych ( each callcard is a potential donor. go for it !!! )dwa razy udalo mi sie trafic do star jar ( za najwiecej uzbieranych pieniedzy i informacji ). w gallaxy of stars na scianie jeszcze mnie nie ma , no ale i tak wielki cios.
cios 4 i 5: nie opuscialm jeszcze zadnych zajec ani z tanca ani z niczego, nie zaspalam ani razu, nie rozkladam sie pomimo zjadzow rowerem i pod wiatr z gorki lub na plazy i dlugich spacerow i porannych truchcików
cios 6: mhp jeszcze jest
cios 7: udaje mi sie dbac o okna i regularnie wycieram wode i czyszcze parapet i okno chusteczkami czyszczo antybakteryjnymi i nie mam grzyba.
cios 8: wczorajsza debata: dowiedizlam sie ze i po jakiej stronie mowie niecale 2h przed debata, ale ze wszystko byla na wariata, to udalo mi sie wymyslic dobry i fajny speech i smieszny i pamietajcie : ROMANCE IS DEAD!!!
cios 9 i 10: tryb dnia: nie martwiac sie o wspollokatorki tak jak w tamtym semestrze , codziennie o 8 rano susze wlosy suszarka i a wieczorme rozmawiam przez skypa. zapraszam na wieczorne konwersacje. udalo mi sie wybraonic kawalek lodowki, chociaz musze przynzac ze ktos zaanektowal inna czesc mojego terytorium i dzis jasniej bede musial nawrzucac swoje rzeczy bo zaraz totalnie znikne z lodówki:)

teraz idde na int'l dinner z christian union, i wreszczie sie zobacze z kolezanka , ktorej nie widzialam od 2 miesiecy ( dostanie paczke delicji dla domu) a potem ajde do sainsbury's moim bicyklem ( oby droga byla dobra, bo pt wieczorem to roznie bywa) glwonie chyba tylko po to by ser kupic i dobre pieczywko, no ale mam sie ochote przejechac:)))

kogoś kopnąć

ktoś zabrał mi mieszkanie!!!!!

już miałam upatrzone lokum na następny rok, blisko ścianki, centrum i uniwerku ,w 3 osobowym mieszkaniu i dzisiaj dzwonie i już nie ma!!!
zostało jeszcze wolne 2 osobowe mieszkanie, no ale droższe....

cóż the hunt begins...
teraz to już chyba ciut bardziej seriously

góra ma teraz pole do popisu.
ja w gotowości i dyspozycji

post sobotnie, czyli plaża w wielu wydaniach



środa, 6 lutego 2008

stoi na stacji lokomotywa

i się rozpędziła..
książeeeekkkk masaaa
i kara z biblioteki do zapłacenia
i dobrze jest dobrze bardzo, dni dłuższe, nadal wietrzne, wiosennie nieraz w powietrzu

ROWER NAPRAWIONY!!!!!!! mission R accomplished
co prawda wiatr na tyle mocny a deszcz zacinający że na razie wycieczki na później ale jest
mr. bic'ykl i dzielnie czeka.

grafik obdziurkowany i wyokienkowany, szczelnie wypełniony spaniem, czytaniem, herbatami, spotkaniami, i dzwonieniem.

do przodu, pod górkę, z górką,z górki, zawsze z jakąś muzyką w uszach i dużymi stopami do przodu.

za muzeum trzymam kciuki dzielnie wspieram myślą, sercem, słowem i ciałem mamy : )
do boju!!!!!!!!!!!!!na barykady!!!