prawie miesiac mnie tu nie bylo?????
gdzie ten miesiac, gdzie ten czas???
dzieje sie duzo , szybko i na razie bardoz dobrze.
mam 2 typowe prace studenckie, prawie codzieneni chodze rano an silownie, ale dzis np hari nie wstala, wiec nie poszlysmy. po drodze aktywnie udzielam sie spolecnzie i staram tez socjalnie no i czas leci.
zbliza sie zimny i ciemny listopad. ludzie juz zaczynaja zmulac,w iec tym bardizje w listopadzie trzeba skorzystac ze srodkow pomocniczych, by dociagnac stadko do swiat. jednym z pomyslow jest chocoloate night. troche zabwy, glukozy i goracej czkeolady ma zadziwiajace wlasciowsci lecznicze.
w miedzyczasie lin znalazla prace, po 2 interview, grupowym i indywiduwlanym, teraz moze piec buleczki w asdzie ( supermarket). wiec jest dobrze.
z wiesci bardziej poludniowych, babcia kuruje sie w szpitalu, i 3mamy kciuki za babcie! bo jesli jeszcze nie wyrazilam otwarice ja mam bardzo fajna babcie i dziadka. no wiec oczy w Gore i do przodu!
w ten czwartek members movie night. czyli moja proba, fizycznego zoabczenia czlonkow, lub tych ktorzy sie poczuwaja, no i tez oderwania mysli od zimna, esejow i ogolnie okropnego swiata.
wczorja 3h smazylismy nalesniki. wielki sukces. za tydzien najprawdopodobniej danie afrykanskie. mam nadizeje ze interent bedize sprzyjal, mejle dochodzily i ludzie je czytali.
jest dobrze, jest predko.
interetu w domu nie mam i nie bede miala. ale pracownie otwarte sa non stop wiec nie ma problemu. jesty tylko malo czasu.
klade sie spac pozno, wstaje wczesnie, jem duzo owocow i pije litry earl grey i o dziwio jakos co rano ciagne caly dzien.
momenty zmulenia i zwatpienia przychodza we wtorek, jak mam 3 tutoriale pod rzad, ale wszystko pozniej znika, po 2h pracy fizycznej i kolacji.
teraz lece do bibiloteki, by oddac ksiazke na czas i nie placic kolejnej kary.
zapraszam na polnoc.