niedziela, 2 listopada 2008





troszke wiecej z forvie i kilka z poczatku sezonu.
+ International Festival







c.d forvie.

listopad




. zdjecia z wycieczki do forvie natural reserve ( ostatnia niedziela).

poniedziałek, 20 października 2008

oy!

prawie miesiac mnie tu nie bylo?????
gdzie ten miesiac, gdzie ten czas???
dzieje sie duzo , szybko i na razie bardoz dobrze.
mam 2 typowe prace studenckie, prawie codzieneni chodze rano an silownie, ale dzis np hari nie wstala, wiec nie poszlysmy. po drodze aktywnie udzielam sie spolecnzie i staram tez socjalnie no i czas leci.
zbliza sie zimny i ciemny listopad. ludzie juz zaczynaja zmulac,w iec tym bardizje w listopadzie trzeba skorzystac ze srodkow pomocniczych, by dociagnac stadko do swiat. jednym z pomyslow jest chocoloate night. troche zabwy, glukozy i goracej czkeolady ma zadziwiajace wlasciowsci lecznicze.
w miedzyczasie lin znalazla prace, po 2 interview, grupowym i indywiduwlanym, teraz moze piec buleczki w asdzie ( supermarket). wiec jest dobrze.
z wiesci bardziej poludniowych, babcia kuruje sie w szpitalu, i 3mamy kciuki za babcie! bo jesli jeszcze nie wyrazilam otwarice ja mam bardzo fajna babcie i dziadka. no wiec oczy w Gore i do przodu!
w ten czwartek members movie night. czyli moja proba, fizycznego zoabczenia czlonkow, lub tych ktorzy sie poczuwaja, no i tez oderwania mysli od zimna, esejow i ogolnie okropnego swiata.
wczorja 3h smazylismy nalesniki. wielki sukces. za tydzien najprawdopodobniej danie afrykanskie. mam nadizeje ze interent bedize sprzyjal, mejle dochodzily i ludzie je czytali.

jest dobrze, jest predko.

interetu w domu nie mam i nie bede miala. ale pracownie otwarte sa non stop wiec nie ma problemu. jesty tylko malo czasu.
klade sie spac pozno, wstaje wczesnie, jem duzo owocow i pije litry earl grey i o dziwio jakos co rano ciagne caly dzien.

momenty zmulenia i zwatpienia przychodza we wtorek, jak mam 3 tutoriale pod rzad, ale wszystko pozniej znika, po 2h pracy fizycznej i kolacji.
teraz lece do bibiloteki, by oddac ksiazke na czas i nie placic kolejnej kary.

zapraszam na polnoc.

wtorek, 30 września 2008

http://uk.youtube.com/watch?v=-2R2TBFkRDU&feature=related


kazdego dnia wita mnie wschodzace slonce.


szkola rusza do biegu, grafik sie zapelnia, ilosc szekspira do przeczytania nadal nie maleje. jest lepiej niz dobrze. zajecia, przynajmniej na razie bez francuskiego, zapowiadaja sie rewelacyjnie. pogoda dopisuje, slonce pozlaca liscie i caly kampus.

juz sie przyzwyczajam do nieposiadania internetu w domu i wieczornych pizamowych wycieczek do pracowni.
ha! i rewelacja! za 2 funty robie pranie z suszeniem na spolke z hari!

wtorek, 23 września 2008

freshers' week

dni sa na razie ciut przepelne by streszczac. lista mejlingowa zbyt nie wyrazna i za duzo zwraca.
pierwsze dni rzadu.

niedziela, 21 września 2008

the hamster look

cos sie dzieje z zebem i policzkiem. na razie jeszcze nie wiem co,ale wygladam jak chomik i tak tez smakuje. dzownilam do nhs24. teraz maja oddzwonic. teraz sie przedluza. jak za godzine nie oddzwonia bede probowac jeszce raz. jesli nie to jutro przychodnia, ale na prawde wolalbym by ktos zerknal w paszcze lwa i co nie co przypisal by nie robila sie zdna infekcja, no i zeby mozna bylo i spac i jesc normalnie. a pozatym w przychodni to mnie na jakis odlegly termin zapisza.. zobaczymy, czekam z komorka w reku.
oprocz tego wszystko na plus. w poniedzialek, mam rozmowe o prace na stolowce w akademikach, wydzial angielskiego mojego uniwerku jest 11 w kraju, hari przyjechala bez problemu a jak wszystko wyjdzie to dzis wieczorem jako cathsoc mamy pizze po mszy. jutro musze jeszcze porozwieszac plakaty tu i owdzie na kampusie i umiescic ogloszenie na necie. jest tez pierwsza lekcja niemieckiego, spotkanie prezydentow, a we wtorek rozmowa w sprawie ew uczenia angielskiego.
pogoda piekna, studentow coraz wiecej, ulotki sa wszedzie i grypa tez.
oby oddzwonili jak najszybciej bo cos sie tak malo wyraznie w paszczy robi. no coz trzeba czekac.