sobota, 6 października 2007

kolejny weekend.powoli już domowo.

nasza kuchnia wygląda koszmarnie.
nie będę robić zdjęć, mogłoby to wywołać protesty obrońców zwierząt, sanepidu, i bliskich.
oświadczyłam, że dzis jak wracamy ( za godzinę jedziemy do stoneheven zwiedzać jakiś zameczek i miasteczko) to robimy sprzątanie kuchni. w rogach można znaleźć wszystko. po płd też wycieczka do lidla.
wczoraj była posiadówka u sąsiadów z dołu żeby się lepiej poznać. nie było jedzenia ( u nas pod tym względem było lepiej) tylko napoje.ja potem wróciłam do nas, już i tak była północ a reszta poszła do koszamrnie brzykiego obskurnego miejsca -pub ( watering hole) w central building.
twarze rano i oczy bardzo nie wyraźne. każda z własną wodą.....i szczególnie caroline z pewnym poczuciem winy w oczach... bo tu gdzieś jakaś 4 rano, jakiś mężczyzna.....

no to się będzie działo

teraz maltretuje moje sąsiadki straussem.niech się odchamiają.


w poniedziałek 2 etap job interview jako telephone fundraiser.
można trzymać kciuki byłoby genialnie,
zobaczymy do 15 października.

szkółka zdecydowanie się rozkręca. muszę tu i ówdzie przyspieszyć moje temmp, tudzież zmusić się do zasiądnięcia nad tym czy owym.
plan na ndz : sprawdzeni, poprawienie, i ułożenie wszytskiego w dobrym formacie na kom z fr,
dokończenie wierszy ( czytania), jeszcze raz przeczytać filozofię, i ponownie zaśiąść do kom z dickensa. jakoś nie mogę się zmusić do wyduszenia czegoś z christmas carol w środku października. no i ogólnie z christmas carol. etuzjazm naszego wykładowcy ( który całym sercem jest za tym żeby dickens stał się maskotką glasgow 2012) jakoś na mnie nie przechodzi.

no ale cóż. jego wielkośc na szczęscie mam ograniczyć do 500 słów.

Brak komentarzy: