sobota, 13 października 2007

sobota czyli co zrobić by się nie narobić ale jednak nadrobić i odrobić

kilka sposobów:

chodzenie do kuchni po kolejne herbatki
notoryczne zapominanie lyzeczki do cukru,a przeciez bez cukru nie idzie
przypadkowe odwiedziny u sasiadek
mniejsze a czestsze posiliki
branie po 1 ciasteczku z kuchni ktore i tak juz sie konczy dochodzac do drzwi pokoju a nie kliku na zapas
drzemki miedzy paragrafami( moj rekord dzis-1h pomiedzy etyka kanta a jego podejsciem do jednostki)
wielokrotne sprawdzanie poczty ( szczegolnie uniwersyteckiej choc i tak wiadomo ze nic nie przyjdzie)
wietrzenie pokoju
.....



dzis caly romantyczny dzien pomiedzy gramatyka francuskiego, zadaniami z francuskiego, ciagle niedoczytanym eseju o kancie ( wlasnie robie w nim kolejna przerwe w srodku zdania)..
wieczor zapewne z martwym morem. i bardzo zywotnymi bazami. one rodza moja agresje.
nie idealnie lecz realnie.


jednak nie jest tak zle.
gramatyka mam zrobiona na zapas.
esej z ang skonczony trza tylko wydrukowac
podobnie z zadaniami z francuskiego.
fiolozofia jeszcze nie.....

jest tez mecz rugby fr-ang
powoli slychac.


jutro jednak wycieczka na plaze i na msze. dla rozrywki.

od pon szkolenia i tydzien pelną parą nowego grafiku.

grrr ja chce na zakupy!!!!

wiedziałam jednak ze musze siedziec w pokoju, inaczej wszystko by sie o wiele bardziej rozeszlo.
moze ew w ndz.
tak, nie jestem dumna z mojej efektywnosci i time managment.
ale jest sb po pld, albo nawet i wieczor.
staram sie jak moge.

zostaly 2 miesiace do swiat.
8 tyg nauki.

chociaz tyle.
i w sumie tak niewiele.

w ramach osiagniec technicznych tuz po aktywowaniu mojej nowej karty udalo mi sie ja zablokowac wpisujac zly pin....czekam na przyznanie nowego poczta.

Brak komentarzy: