sobota, 31 maja 2008

już prawie

wszystko dopięte, zakończone, spakowane.
no ale prawie robi różnicę.

jutro o tej porze, w pół drogi do londynu.

;-)))

oj i będę spać całąąąąąą podróż, aż do znudzenia powiek.

no dziś jeszcze tylko wszystko dopchnąć, domknąć, donieść i zmieścić.

raport z akcji później.

teraz gorąca czekolada z lin.

czwartek, 29 maja 2008

pakowania sztuka współczesna.




Dzieło Dnia

jestem kartonem

czwartek- Dzien Wielkiego Pakowania.
rano samorząd, ostatnie formalności, papierki i mam nadzieję że już oficjalnie mogę otworzyć sezon letni:)

potem: wielki plecak rzeczy i wyprawa do charity shop- wiwat sue ryder care! personel bardzo zadowolony i radosnie torba po torbie przyjmowali moje datki:)) a dla mnie jeszcze większa radość bo nie muszę wywalać a i komuś się przyda i też pożyteczna organizacja skorzysta.

no i popołudniu: Kartony!

stan obecny: walizka+ plakat+ rower+ 2 karotny obowiązkowe + 1 ew kartonik z naczyniami

az mi glupio tyle zawozic... no żeby sie wszystko zmieścilo....oj mam nadzieję bo będzie wielka lipaaaaa.
okaże się wieczorem.
no ale dobrze mieć znajomych z garażem.

we wrześniu wielkie ciacho + obrus dla Karin w ramach 'thank you gift'

no a za chwilę sio na rower i przeprawa przez miasto na kolację i akcję Karton'08

no długiii ten dzień no ale od niedzieli już zdecydowanie luźniej i formalne otwarcie sezonu wycieczkowego:))
witaj przygodo!

no ale na teraz jeszcze: witaj wyprowadzko!

środa, 28 maja 2008

post

no już po wszystkim.
znaczy się sesyjnie.
teraz tylko przeprowadzka..

no ale na chwilę obecną drzemka.

czwartek, 22 maja 2008

Alumni Annual Fund 07-08




część dzwoniącej ekipy podczas niewielkiej sesji zdjęciowej:) wszyscy wyglądamy naturalnie przekonująco i entuzjastycznie. SMILE WHEN YOU DIAL!



dołączone zdjęcia to wczorajszy początek akcji Karton'o8 i moment chwilowego osaczenia.

no nareszcie!

jutro nareszcie pierwszy egzamin, ile można czekać???potem jeszcze środa i po wszystkim!!
z każdym dniem efektywność i motywacja egzaminacyjna coraz niższa, no ale postaram się jeszcze poderwać i coś tam odkrywczego napisać.
zbliża się koniec roku, a więc i Wielkie Pakowanie.
co za radość! oficjalne rozpoczęcie akcji Karton'o8 odbyło się wczoraj spakowaniem 1 kartonu i zakupem 2 rolek mocnej srebnej taśmy. no teraz tylko jeszcze co najmniej 2 tyle, wielkie Pranie, spakowanie naczyń, przemeblowanie pokoju, przewiezienie roweru i kartonów i już! gotowe!
no ale ponieważ na szczeście już 1 czerwca wyjeżdżam z aberdeen, ze wszystkim się uporam do 31 maja.
plan na potem, już pewny: londyn-marsylia-paryż-> warszawa! spotkania po latach, wielkie latanie, wielkie zwiedzanie i zawsze za duży bagaż na marsylisjkie busy i paryskie metro.
witaj przygodo!
wszystko zapowiada się rewelacyjnie i teraz i w warszawie i po i za 3 miesiące! wielki pozytyw:)
no ale i tak jakoś dziwnie będzie zostawić północ na 3miesiące i ludzie się też wszyscy rozjeżdżają. no jakoś tak inaczej..

no właśnie!nareszcie, szczęśliwie i po wielu zmaganiach lin moja dostała wraz z ekipą wizy od rządu indonezyjskiego i jadą na akcję orang-utan'08 na borneo. Chapeaux bas i full wypas!


w piątek mamy crepes&film night, a w środę już pełne, good bye & end of 1st year imprezę między mną i lin;-))) przednia zabawa gwarantowana, choć tak dziwnie będzie nie móc się z nią tak długo skontaktować...no a może listy będą dochodzić do środka lasów i dżungli??

niedziela, 11 maja 2008

w głowie wakacje w grafiku sesja. no ale, nie ma co się przejmować, wakacje zaczynam za 3tygodnie. plan pewny: londyn-paryż. w środku możliwa marsylia, ale jeszcze nie na 100%.
w aberdeen, do teraz, przez ostatni tydzień grzało i świeciło piękne wakacyjne słońce. na kampusie ludzie na trawnikach, schodkach, ławeczkach, dzielnie walczący z groźnymi mewami.

ja za to mam małą zwycięską bitwę z biurokracją. CathSoc jest już 'przyłączone ' do Students' Association. Teraz 'tyko' muszę dokończyć z bankiem ( Pon), napisać kilka słów o nas do przewodnika dla pierwszorocznych ( w miarę szybko i teortycznie inni też mają pomóc), wysłać to mejlem, i jakimś cudem dostarczyć konstytucję biskupowi. to wszystko oczywiście przypada na czas powtórek i sesji, i osobiście wolałabym się wreszcie skupić na siedzeniu , języku i literaturze, no ale widać że raczej mi to mało wyjdzie. brrr. oby początek roku był łagodniejszy. w ramach 'bardzo konstruktywnego' lunchu też nie udało nam się nic powiedzieć i ustalić-thanks, fr james. i know i can count on you. grrrr.

mocny earl grey ratuje go przed moim wydarciem się. ale ile jeszcze ta tarcza ochronna podziała?
grr.

czas na południe. i na święty spokój. chodź i tak będą mnie ścigać mejle, detale i ja będę ścigać ludzi to troszkę inaczej i spokojniej niż tutaj.

no ale nie ma co poświęcać temu zbyt wiele uwagi. zmysły i emocje u mnie znajdą inne wykorzystanie.

czas na Literaturę, Książki i Słowa. i do nich pasję miłośc, niecierpliwość i rosnący, magiczno-tajemniczy szacunek do słowa. teraz mogę poczuć i dotknąć każde zdanie, odkrywać warstwy znaczenia, niepewności. poczuć i zobaczyć przez chwilę rękę trzymającą drżące pióro, gdyż jego moc jest zbyt wielka, i każda plama atramentu tworzy, stwarza i rządzi.
dreszcz emocji pisania i czytania. dreszcz młodego odkrywcy. wzrok wyostrzony, a dotyk wyczuwający różnice w grubości papieru.
ja i książka. mała magia. czas się zanurzyć i zapomnieć jak 'wyżsi' źle wykorzystują papier i język.

magia i czary i tak są moje.
gutenbergowi dziękuję za druk.

poniedziałek, 5 maja 2008

chwila przerwy

na kontynencie dlugi majowy weekend a tu jakgdyby nigy nic normalnie testy, zaliczenia i ogolnie koniec semestru.
w piatek do magicznego plastikowego pudelka wrzucilam ostatni esej o watpliwej jakosci, no ale za to na czas, z grypa na glowie i z kopia elektroniczna.
teraz chwilka oddechu, nie znaczy to jednak ze mam duzo wolnego czasu, tylko ze czas zajety jest mniej szkolnie. zaraz ide po zakupy i bede piec tradycyjna potrawe polska czyli mazurek. mam nadzieje ze uda mi sie z tym uporac szybko i ze bedzie smacznie. pojawia sie tylko pytanie: po co?
no wiec wszyscy co dzis pracuja, a ja naleze to tejze grupy, maja przyniesc potrawy charakterystyczne dla ich kraju pochodzenia. no i stad mazurkowy pomysl. w srode za to , takze z pracy mamy 'a night out' czyli wyjscie na mini golfa z okazji konca semestru a co za tym idzie konca dzwonienie w tym roku akademickim. mini golfa zostawie bez komenatrza. pojde z aparatem ze niby zdjecia robie. wtorek to popoludnie aktywistow, czyli spotkanie z samorzadem. mam nadzieje ze dopadne glupia pania wice przewodniczaca co przez 2 ostatnie tygodnie nie znalazla czasu zeby podsteplowac jedne swistek i przeczytac 3 strony a4 naszej konstytucji.
sroda przedpoludnie to maly aktywista c.d i spotkanie z zarzadem CathSoc i ustalanie eventow i innych rzeczy na fresher's week. czwartek wieczorem spotkanie towarzyskie. piatek- mam nadzieje ze wreszcie spokoj i poczatek powtorek. w tym tyg tez niby mam plan cos czytac itp , no ale i tak wiem ze nic nie zrobie. no, moze dokoncze mausa. polecam wszystkim -art spiegelman, maus ( chyba nie przetlumaczone na polski).
o zapomnialam dodac, ze we wt to tesz ostatnia debata i teaoretycznie wyjscie do chinczyka ,z ktorego mam ochote sie wymigac.
no wiec jak widac sie dzieje.
juz prawie mam kupione bilety do londynu i paryza, przynajmniej wiem za ile i ile ( bo przemierzam ten dystans busem), no ale jeszcze czekam na kilka odpowiedzi i domowien.
pogoda piekna, grypa ciut lzejsza, choc i tak glowe mam ciutek zmulona. co pewnien cas chyba tez temperature mam, no ale ze nie udaje mi sie mierzyc jej elektronicznym termometrem ( przerasta mnie to znacznie) udaje ze nic sie nie dzieje.
ha! i mam tez kolejna nowa detke i opone! na razie tylko jedna, tylna opone wymienie we wrzesniu. poznaje tez duzo 'zielonych' ludzi, z ktorymi nie raz sie lepiej dogaduje niz z tutejsza grupa konserwatywokatolicka. ogolnie jest smiesznie, czekamy z hari jak dojdzie poczta 1 sezon gilmore girls, bo moj komputer nie czyta dvd wiec zawsze ogladamy razem, a ona w przyszlym tygodniu jedzie do newcastle wiec przydaloby sie juz teraz zaczac :-)
no to w skrocie tyle. a i wczoraj z lin pierwszy raz w zyciu sadzilysmy warzywa u niej w ogrodku i czekamy na marchewke salate i rzodkiewki, oby cos wykielkowalo:-))))

niedziela, 4 maja 2008

Wiwat maj 3 maj!

Wiwat Konstytucja! Wiwat mama!!
STO LAT STO LAT!!