środa, 31 października 2007

halloween w pracy


dostałam 1 nagrode-paczke marshmallows ktora zjadlam po drodze: )
bylam halloween newspaper.
a to czesc ekipy z pracy

wtorek, 30 października 2007

duracell na listopad

ok
lokomotywa ruszyła.
po prostej.
bedą zakręty.
jest to jednak co najmniej pociąg pośpieszny

kampus, biblioteka, debaty, kampus, praca, biblioteka, lidl, kampus.
w przerwach jedzenie, mam ktora ratuje dzien, piekne slonce , pierwszy szron, czasem problemy z brzusiem i duzo czytania i pisania.
kaszel juz znikl prawie calkowicie. i mam juz glos swoj wlasny

debaty debaty debaty
wt
czw
wt czw
przygotowanie
the mace
maiden speaker's comp ( me: is it necessary? them : the more you debate the better debater you are. silence. me: ok. sign me up for it)

eseje
tlumaczenia
tluamczenia
eseje
i ksiazki gryzace
mam juz chociaz wybrane prawie wsyztskie tematy esejow.

czas sie gnie w przestrzeni

33 funty starcza na 2 tyg na jedzenie. w opor.
(doliczyc tylko trzeba wode cytrynowa w kiosku kolo wydzialu)


w pracy rewelacja-ludzie super,
atmosfera tez i dzwonic w sumie tez lubie:)))
mam tylko wrazenie ciaglego mowienia.
albo przez telefon albo zza stolu albo przez skypa
to ostatnie z mamusia i babcia:)

usmazylam sobie placki.. ech nie byl to jednak ten sam wypiek co w kraju dzieciństwa:)

no tka tu juz nikt nie ugotuje:)
ogolnie o wsyztskim trzeba myslec
do prlani pojsc na czas, wybvrac dobyr moment na lidla
nie zapomniec rozgrzac piekranika
wyprawa na miasto to wyprawa logistyczna ( jutro mnie czeka)
i tak dookoloa kolorowa tyg plyna i oj ja zdecydowanie sie nie obrazam nie plynie plynie czas. :)
no do swiat mysle:)))

czas spac.
ranki jeszcze jasne
4.15 juz ciemnica na dworze. czyli nadchodzi czas tendencji depresyjnych wrso mlodizezy i koszmarncyh zareniowek.

piszczie, slijcie, dzwoncie!

piątek, 26 października 2007

nie ma co mówic.

tylko kaszlé i skrzypie.

mialam rano isc na sciane, mam wszystkie rzeczy ze soba.

no i tak je bede miala przez caly dzien bo wzbogacilam moja poranna konwersacje z jedna znajoma 15 min oddawaniem dzwieku wnetrza pluc.

mierzi mnie to ciut.

no ale nie mozna miec wszystkiego
dzis chociaz mam czyste rzeczy bo wczoraj do polnocy bylam w pralni.

piatek.

na reszcie.....

mam andizeje ze moje jednak w sb....

coz...znow poruszam drazliwy temat..let's talk about propriteis i ile mozna wyciagnac z leniwo oslabionego i buntujacego sie cialka.
....

trzeba sie strzec stawiania jakichkolwiek poprzeczek.

czwartek, 25 października 2007

róznie

troche w irytacji, lecz przede wszystkim w kaszlu i katarze.

mialam FR1012 tutorial ( witaj szkolo)-poziom cynzimu i wscieku lekko ponad norme.
w duzej mierze spowodowany ' dobrymi, interesujacymi odpowiedziami', idealnie rozlowzonym rozem, wyprostowanym wlosami i rownie prostymi glowami.

nic mi sie nie chce i staram sie wykorzystac moja godzine pomiedzy wykladami jak najbardziej nieefektywnie, nieproduktywnie. mam juz upatrzone buty.

trace glos.
wczoraj mialam pierwsza calling night, dzis mam druga.
wczoraj byla kawa papierosy nutka dekadencji
dzis jest przepita 4 nad ranem

poslzo mi nizel. troche hajsu dla uniwerku pojdzie.
moze dla mnie kiedys tez.

ludzie bardzo ok, blysk raczje mysla niz blyszczykiem spowodowany.

zaraz angielski.
ciekawe jak obrobimy utopie.

prosze jednak nie czytac mnie zle.
w przyszlym semestrze moze trafie na inna grupe z fr1012.ta mam tylko raz w tyg. jest tydz 5. zostalo 7 do konca.
w tyg 8 nie am zajec. liczba naszych spotkac moze mnie nie zabije. dorzucajac male ogarniecie wykladowcy , troche spoznije, wyjsc, halas konca. ztsaje 45 min do zzsiedzenia.
ujdzie.
ta jezykowa juz jest zdecydowanie lepsza.ang ok, wyklady tez.


pierwsz szron jak idzie sie rano przez park. na zielonej traie, czerwonych drzewach, mokrych lawkach pierwsze znaki zimy. slonce wciaz rano obecne i pieknie swiecace. chyba jescze chwilke przed dniami szarosci.

zimno i chlod nie przeskadza jednak mieszkankow wysp nosic baletki, klapki i innych akcesoriow raczje zwiazanych na kontynencie z latem, no ale coz.cultural temp difference.

z okien wieje. jestem pewna.

wtorek, 23 października 2007

troszeczkę się zeszło

jak drodzy i wytrwali czytelnicy mogą się domyślać dzieje się dużo, czasu jest mniej a aktywności więcej.

więc w skrócie:

u nas jesień ciągle piękna, temperatura w ciągu dnia nadal powyżej 10 st, chociaż wieczory i rnaki raczej rześkie.
praca się kumuluje. nie jestem pewna jak udało się to osiągnąć moim wykładowcom, ale z 3 przedmiotów wwalili idealnie wszystkie eseje i zadania na listopad. teraz staram się napisać najwcześniejszy esej z ang, ale z efektywnosći i jakością tego dziełka różnie bywa. na razie brodzę.
idee mam , gorzej z umiejętnym przelaniem na papier. wczoraj z twórczej niemocy i desperacji sięgnęłam po zdania z gramatyki francuskiej na przyszły poniedziałek.
świat się kończy.
w ten weekend muszę skończyć MHP task. zbliża się linia śmierci.
michale nie ścinaj jeszcze mej głowy.

śr, czw pierwsze calling night , zobaczymy czy wyłudzę jakieś wpłaty.

może.

z rzeczy innych. moja ubiegłopiątkowa podróż od 2am rowerem na razie owocuje zalewajacym kaatrem, dorbnym kaszlem i subtlena chrypką. walczę jednak dzielnie, co powien czas tylko zagłuszając wykład.

pokój przemeblowany.dumna z "czegoś z niczego" przedstawie dokładny opis później.
brakuje mi jeszcze kwiatków i innych zasłonek, ale te niesttey są na tyle mocno przymocowane zę moge udawać ze ich nie ma. poza tym na razie starają sie chronić od wiejącego okna.
a jestem pewna że z niego wieje.

wielkich wycieczek miejskich na razie nie robie aż tak, dziwnym trafem wciąż nogi doprowadzają mnie do biblioteki, ale postram się jakoś to wlepić w grafik. szczególnie ścianę. a to jest kwestia tnące me serce na pół. no ale cóż, trzeba otrzeć łzy i przyznać że może czas ot nie pieniądz, ale zdecydowana przeszkoda w harmonijnym rozwoju osobowości.


z postulatów różnych:
powinni zabronić a) sweterków rozpinancyh na guziczki
b) butów a la eskimos
c) zbyt dużego ciała w zamałych ubraniach
d)wiary w dobrą jakośc i gust firmy primark.

niedziela, 21 października 2007

czy będą drżeć posady muzeum?


---->?

czwartek, 18 października 2007

czw

po szkoleniu
mam abdn hoodie
i koszulke telephone fundraiser

energiii zero na aktywnosc inteletkualna
bazy nieskonczone

z rzecyz dobrych to zjadlam cale mango
przed chwila

ksiazke mam nowa i kolejna do przeczytania

nowy tydz z postaniowniem wiekszoej aktywnosci fizycznej, kilku telenow, zakupow i innych
pracowite z zasady poranki w bibliotece obecnie skupily sie na obczajaniu rzeczy na wakacje.

weeekendzie gdzie jestes.

jutro 2 kolacja w burnett house.
duzo ludzi
sporo jedzenia

ubaw

friday night

sobota_SHOPPING az karty beda gorace.

dzis osignelam wewentrzny szczyt cynizmu na lekcji z angielskiego.(mysl jednego z camarades typu: aktor jest rzemieslnikiem).
przykro mi. poczulam sie wyzej,obawiam sie jednak ze wykladowca cos obczail z mojego spojrzenia.

klucz; po prostu powiedziec ze sie jeszcze nie wie, ze jeszcze nie mam najlepszje ksaizki, ze cos jest complex, a nie intelektulaizm na level 1 reading and writing english course.

podobnej krytyce poddaje ludzi fascynujacych sie tylko i wylacznie swaoaj lista lektur.
OOO he's such an fantastic author.... ( I had him in school).




jestem głupia.
potykam się na chodnikach.
staram się jeść zdrowo,co nie zawsze mi w(y)chodzi.
NIE mam ultimate answ.

wtorek, 16 października 2007

wt

szkolenia dzien drugi

jeży się język

w różnych znaczeniach

giętkość.

moja efektywność niewielka.
marzą się dalekie podróże.
na razie oddalam sie w popołudniowych drzemkach.

dziewczyny maja plan ejchania do edynburga na weekdn.
ja sie waham, cyz oby nie jest to branie zbyt wielu aktywnosci i ogolnie nie wime
chyba nie pojade. czas na luz.
i shopping na spokojnie.
oj taak.


wybory jednak nie.
tlumacyzc mi sie nie chce
jednostka a kolektywnosc moze byc jednym
wstret do obczjaania przejazdow drugim

czasem walczy we mnie pijany joyce
i nie raz wstres to too enthusiactic graduates

powinno byc jasne ze umre w kurzu nad wloska kawa czytajac stare manuskrypty i walczac o jasnosc slowa.


obawiam sie jednak ze moj "brand" moze byc zbyt po 2 stornie barykady.


do wloch chcialabym pojechac po kawe i buty. i wino. chyba doroslam by sie upic.
w moich fioletowych butach . i koszmarnie zalewajacej dekadencji.

panstwo wyabacza. nad klawiatura zawsze latwiej o szalenstwo.i strate idealow.

kiedys sie upije. nad klawiatura.

sobota, 13 października 2007

sobota czyli co zrobić by się nie narobić ale jednak nadrobić i odrobić

kilka sposobów:

chodzenie do kuchni po kolejne herbatki
notoryczne zapominanie lyzeczki do cukru,a przeciez bez cukru nie idzie
przypadkowe odwiedziny u sasiadek
mniejsze a czestsze posiliki
branie po 1 ciasteczku z kuchni ktore i tak juz sie konczy dochodzac do drzwi pokoju a nie kliku na zapas
drzemki miedzy paragrafami( moj rekord dzis-1h pomiedzy etyka kanta a jego podejsciem do jednostki)
wielokrotne sprawdzanie poczty ( szczegolnie uniwersyteckiej choc i tak wiadomo ze nic nie przyjdzie)
wietrzenie pokoju
.....



dzis caly romantyczny dzien pomiedzy gramatyka francuskiego, zadaniami z francuskiego, ciagle niedoczytanym eseju o kancie ( wlasnie robie w nim kolejna przerwe w srodku zdania)..
wieczor zapewne z martwym morem. i bardzo zywotnymi bazami. one rodza moja agresje.
nie idealnie lecz realnie.


jednak nie jest tak zle.
gramatyka mam zrobiona na zapas.
esej z ang skonczony trza tylko wydrukowac
podobnie z zadaniami z francuskiego.
fiolozofia jeszcze nie.....

jest tez mecz rugby fr-ang
powoli slychac.


jutro jednak wycieczka na plaze i na msze. dla rozrywki.

od pon szkolenia i tydzien pelną parą nowego grafiku.

grrr ja chce na zakupy!!!!

wiedziałam jednak ze musze siedziec w pokoju, inaczej wszystko by sie o wiele bardziej rozeszlo.
moze ew w ndz.
tak, nie jestem dumna z mojej efektywnosci i time managment.
ale jest sb po pld, albo nawet i wieczor.
staram sie jak moge.

zostaly 2 miesiace do swiat.
8 tyg nauki.

chociaz tyle.
i w sumie tak niewiele.

w ramach osiagniec technicznych tuz po aktywowaniu mojej nowej karty udalo mi sie ja zablokowac wpisujac zly pin....czekam na przyznanie nowego poczta.

czwartek, 11 października 2007

z roznych

wczoraj przenioslam sie na wyzszy poziom francuskiego.
teraz wiec :
ang 1 rok
fil 1 rok
fr 1 rok (litertaura i kultura)
fr 2 rok (jezyk, rozumienie, gramatyka, czytanie+ tlumacznia)

grafik mam gorszy.
wolne poniedzialki zostaly odebrane brutalnie przez zajecia z gramatyki o 3 po poludniu. rewelacja....
i dni mam dluzsze.
3-4 koncze.
i okienek chyba wiecej.

dzis mialam pierwsza klase ustna. na prawde ok. ludzie tez bardzo ok i pomocni, powytlumaczali mi to i owo.
mam nadzieje ze na innych tez tak bedzie.

no i mam pierwszy written task na pon . udlao mi sie poprosic bym jednak oddala do srody, z racji zmiany.

z rzeczy praktycznych.

stalam w orszaku do walki z Bazami. mam nadzieję że mój miecz i tarcza na coś się zdadzą.
na razie walczymy na bagnach. One pewniej stapaja. ale tylko chwilowo. ja uderzam nocami. kiedy inni śpią.


naczynia w zlewie coraz czesciej sie pietrza i sa nieumyte. te z suszenia niezdiete poki nie spadna.
juz wczoraj mnie cholera wziela i wszystko zgarnelam. kilka razy tez zlew nacyzn udalo mi sie umyw i wlasnie jak konczylam jakas wspollokatora zaskoczonym glosem " o bylas szybsza ode mnie"
no tak bo jak jest 6 osob do gotowania i ograniczone dishes and cutlery resources to chyba mozna domyslec sie ze warto zmyc w przeciagu tej samej godziny co sie je.. a nie magicznie zalewac naczynia i zostawiac dla skrzatow domowych.
podobnie ze smieciami.
a ostatnio obrus z kuchnie moczyl sie 4 dni w umywalce.
jeszcze chwila i by zaatakowal.
no ale niewazne to i tak na prawde.


dzis ide na taka mini debate w parach : straszy rocznik + pierwszaki.
moze byc ciekawie. rozkrecam sie, wiec powinni uwazac:)))

aha i jechania z torba na ramie na rowerze to porazka.
dzis wyprobowla. never again. ew torba przez plecy ale nie torba typu moj worek.
oj nie.

pogoda nadal rewelacja. konicznie musze zrobic zdjecia bo obserwujac kasztanowce z mojego okna zaraz spadna ostatnie liscie.

i nadzejdzie zima.

wtorek, 9 października 2007

.

to bóg jest moim sponsorem. obstawił na mój talent.

i attack!

Dear Katarzyna Congratulations again! You have been selected as a Telephone Fundraiserfor the Alumni Annual Fund. We believe that you have the qualitiesneeded to be a successful Fundraiser and will be an asset to ourcampaign. Welcome to the Alumni Annual Fund! The training sessions will take place on Monday 15 October - Thursday 18October 2007 from 6.00 - 9pm in Committee Room 2 and the Call Room.Please come to the Visitor's Reception, Regent Walk first. You will beprovided with a training manual and all the information you need tobecome a successful fundraiser at these sessions. Attendance for all 4sessions is compulsory. All new staff will be subject to one month's probationary period. Atthe end of this time you will meet with me, where we will discuss yourperformance and answer any questions you may have about the job. Rotas are usually emailed to you at the beginning of the month for thatfollowing month. Please fill in the enclosed availability sheet. Thisis your opportunity to arrange any dates that you may need to be absent.You will be required to work Monday to Thursday for the initial TrainingWeek. Calling shifts will then be arranged according to everyone'sschedule. Can you please specify on your availability sheet if you areable and willing to work more than 2 shifts per week incase there areextra shifts available. Please complete and return the availability form as soon as possible andconfirm your acceptance of the post. You can either print the form andreturn it to me at Visitor's Reception or email it back to me. Toconfirm your acceptance of the post I would be grateful if you couldemail or phone as soon as possible. Once again, well done, and I look forward to working with you soon. With kind regardsRowan P.S. Please make a name badge and bring it with you on Monday. Therewill be a prize for the best one!

poniedziałek, 8 października 2007

aha

aha. ostatnio pilniczkiem przykręcałam dzwonek w rowerze.

górka nie istnieje

pobudka ( późniejsza niż zwykle), prysznic, śniadanie , prasowanie ( pierwszy i ostatni raz-zostałam zaatakowana przez deskę do prasowania), poranna modlitwa i kawa z ojcem james'em, job interview.
odp ma być jutro.
byłam , przynajmniej starałam się być fontanną entuzjamu, dumy z bycia studentem w aberdeen, wykazywać jak największą kretywność kontaktowość i ukazywać me zęby cały czas.
co to da, zobaczymy.
jeżeli nic to i tak bardzo przyjemnie było pogadać : ) mi przynajmniej się podobało.
później pojechałam do miasta ( pokonałam pierwsze skrzyżowanie bez wypadku i rozjechania! ), na zakupy i by załatwić różne inne sprawunki.
poundland rzeczywiście świetna rzecz. mam tarkę, segregatory, szczywacz dziurkacz i rzeczywiście wszystko po funcie. niestety nie znalazłam kocy.
zdjęłam też wreszcie simlocka i mam nowy nr telefonu.
oto On:

+44 07492 602647

zakupy w kosmetycznym-> plecak pełen kosmetyków
zakupy w spożywczym.
wynik: owsianka, kleik dla dzieci, kaszka ryżowa... to wszytsko dla mojego cierpiącego brzusia.
no i powrót.
plecak pełen, wielka siata poundland, druga siata spożywczego, nogawki wkręcające się w koło..
no ale!
uzbrojona w zapasową gumkę do włosów związałam spodnie, jakkolwiek komicznie by to nie wyglądało i pomknęłam do przodu.
co prawda raz ciut za blisko jednej dziewczyny przejechałam ale nic nikomu się nie stało, jechałam drogą i było dobrze.
a uzbrojona dodatkowo w sinatrę i mozarta wjechałam pod naszą ( chyba jedną z 2 lub 3 w całym aberdeen) górkę bez zatrzymywania się i z jakąś nawet godnością : )
czyż ten dzień nie jest piękny?


teraz koniecznie dickens, jego wielkość i narrative voice.
od jutra będzie dostępny mój nowy numer konta.
gdybyś ktoś chciał sponsorować zdolnych i ambitnych na uchodźstwie, proszę bardzo.

aha i chyba koniecznym będzie zainwestowanie w zatyczki do uszu.

niedziela, 7 października 2007




w drodze do zamku.
pola i posiadłość



zamek, ze stron różnych.
sala w śródku. jedyna.

zamek ...

c.d


nasi przewodnicy :
tuomas (Fin)
vladimir (słowacja)

stonehaven



troszeczkę z wczorajszej wycieczki. na pamiątke wojen, specjalne zbudowany jako zniszczony

sobota, 6 października 2007


caroline i michi.

na wycieczce do ogrodu botanicznego

kolejny weekend.powoli już domowo.

nasza kuchnia wygląda koszmarnie.
nie będę robić zdjęć, mogłoby to wywołać protesty obrońców zwierząt, sanepidu, i bliskich.
oświadczyłam, że dzis jak wracamy ( za godzinę jedziemy do stoneheven zwiedzać jakiś zameczek i miasteczko) to robimy sprzątanie kuchni. w rogach można znaleźć wszystko. po płd też wycieczka do lidla.
wczoraj była posiadówka u sąsiadów z dołu żeby się lepiej poznać. nie było jedzenia ( u nas pod tym względem było lepiej) tylko napoje.ja potem wróciłam do nas, już i tak była północ a reszta poszła do koszamrnie brzykiego obskurnego miejsca -pub ( watering hole) w central building.
twarze rano i oczy bardzo nie wyraźne. każda z własną wodą.....i szczególnie caroline z pewnym poczuciem winy w oczach... bo tu gdzieś jakaś 4 rano, jakiś mężczyzna.....

no to się będzie działo

teraz maltretuje moje sąsiadki straussem.niech się odchamiają.


w poniedziałek 2 etap job interview jako telephone fundraiser.
można trzymać kciuki byłoby genialnie,
zobaczymy do 15 października.

szkółka zdecydowanie się rozkręca. muszę tu i ówdzie przyspieszyć moje temmp, tudzież zmusić się do zasiądnięcia nad tym czy owym.
plan na ndz : sprawdzeni, poprawienie, i ułożenie wszytskiego w dobrym formacie na kom z fr,
dokończenie wierszy ( czytania), jeszcze raz przeczytać filozofię, i ponownie zaśiąść do kom z dickensa. jakoś nie mogę się zmusić do wyduszenia czegoś z christmas carol w środku października. no i ogólnie z christmas carol. etuzjazm naszego wykładowcy ( który całym sercem jest za tym żeby dickens stał się maskotką glasgow 2012) jakoś na mnie nie przechodzi.

no ale cóż. jego wielkośc na szczęscie mam ograniczyć do 500 słów.

czwartek, 4 października 2007

.

kawiarnia-nie.
jutro kolejna wycieczka po city centre zostawiajac cv.
nie jestem pewna jak to innym wychodzi.
jeden z polakow poznanych tutaj powiedzial ze za miesiac sie naucze . ( to odp na to ze nie umieszczam falszych informacji na cv -czyli np ze pracowalam jako kelnerka).
nie chcialabym zeby tak bylo.
ale moze Odgornie to ma jakos dalej prowadzic.

wczoraj polowa mieszkanka miala zly i ciezki dzien.kazda na swoj sposob ( ja caroline i michi).
ja najpierw napisalam do mamy ( MAMUS WYMIATASZ) , zjadlam wielka pizze, wygadalm sie harry i whitney, poszlam do pokoju,pogdalam z mama wypilam herbate i bylo lpeiej.
przyszla caroline.ciezko usiadlszy na lozku, oznajmnila ze miala bardzo ciezki dzien i musiala zadzwonic do mamy i juz na nic nie ma ochoty i nigdzie nie idzie i zostaje w domu.za 3min przyszla michi, kontrolnie na nas patrzac zapytala jak minal nasz dzien. strescilysmy ze ja sie zgubilam, zostalam omal przjechana kupilam komplet kluczy o rozmiar za maly a caroline stracila 20 funtow i telefon jej nie chcial dzialac, no co michi no tak ja co prawde nie bylam zagrozona smiercia ale...
i tez sie okazalo ze wslanie rozmawiala ze swoja mama i tez nie ma ochoty nic robic i ze musi usiasc i pogadac..:)

poszlam do najblizszego sklpeu ( pod domem, fakt ze ciut drozszy)kupilam ser, nitke do zebow, 2 pocztowki. dalsze ekspedycje bylyby zbyt niebezpieczne.
dziewczyny kupilu popcorn, wypozycyzly filmy an dvd i wieczorem po wspolnej kolacji w 5 ( justyny akurat niebylo) z micha popcornu, ciasteczek, zrobilysmy movie evening. w miedzyczasie pranie ( zeby choc jedna rzecz wyszla w tym dniu). polowa rzeczy sie nie dosuszyla w suszarce i suszy sie teraz na kaloryferze.


mamy rewelacyjne mieszkanko:)
razem raźniej.
i nasze mamy też są świetne.

wtorek, 2 października 2007

pomiedzy wykladami

fakt, troche juz opd siebie nie pislam, wiec teraz male summary miedzy wykladami.

na crepes night w kulminacyjnym momencie uczestniczlyo 14 osob. brakowalao krzesel kubkow i talerzy ale bylo rewelacyjnie;) na pewno powtorzymy kulinrne imprezy, szczegolnie ze ja i caroline i bardzo lubimy gotowac i mamy podobne gusta jedzeniowe:)
mam rower.
uzywany.miejski, damski.20 funtow-za rowerr, wymiane gumy na raczkach dopompowanie opon i najprostszy zamek.
dzis caly dzien mam wyklady ale jutro musze koniecznie kupic lepszy zamek, lampe i kask jak sie uda. to bedxize drozsze od samego roweru.
jest do damski rower miejsk dziwieni skzypiacy przy uzwyaniu hamulcow a ja uzywam ich bardzo duzo i czesto bo a) nie jezdze szybko, raczej 'z godnoscia' b) na razei sporo jezdze po chodnikach i musze koniecznie rozkminic jak tu pokonac ronod ktorego niestety nie da sie ominac na drodze do szkoly:)
ja mialam na tyle szybkie tempo piesze ze na rowerze zyskuje kilka minut na ogol - (do6-7) rankiem, ale sadze ze to sie zmini, no i ogolnie niezla opcja.
mozna trzymac kciuki zeby mnie nie rozjechali, zebym nie dala sie rozjechac i rozwalic i zeby szlo bezpiecznie:)
aha i mieszkam na jedynym chyba wzgorzu w aberdeen. oj truuudno podjechac:))))
mialam etraz francuski, zaraz angielski, potem filozofia.
potem przerwa, filozofia i francuski raz jeszcze, potem mam nadizej total fitness i debater.
mam nadziej ze uda mi sie an wszytsko dotrzec i zalapac.
wciaz czekam an odp z pracy. dzis jak juz wroce padnieta koniecznieeeeee musze napisac jedne application letter.
pogoda na razie bardzo ladna, liscie i parki prawdziwe jesienne, z okna mma widok na przepiekny kasztanowiec-rewlacja.
wczoraj bylam an pierwzym spotkaniu bible studies. ojciec dominikanim tlumacyzl 2 chinkom na podstawie okladni angielsiego the economist (2mnichow z birmy) dlaczego on jest w 'bialej sukience'. bylo bardzo fajnie. jak mi sie uda wroce we srode na thomas aquinas study group.
rzczy zaczynaja sie rozkrecac. z tak posiekanym grafikiemnieraz trudno ulozyc sobie dziec, bo latwo przemija doba na nic nie robieniu,ale staram sie jakos ogarniac i planowac rownomiernie prace.
tu administracyjne tez roznie. wlasnie dostalam email ze nie bylam na szkoleniu komputerowym, na ktorym bylam i ze musze sie stawic w podanym terminie.
akurat. niech lepiej zweryfikuja swoje listy.
polakow na kampusie sporoo.
slyszy sie.
w sklepach tez. ale tu troche inny rozdzaj polszczyzny ( ja k';;'; nie wiem gdzie sa sery, nie jestem z aberdinu) :)
3majcie kciucki a prace , odp powinnam otrzymac dzis lub jutro.
lece dalej.
mamy omawiac @the christmas carol- rewelacja w pazdziernkiu:))))