czwartek, 4 października 2007

.

kawiarnia-nie.
jutro kolejna wycieczka po city centre zostawiajac cv.
nie jestem pewna jak to innym wychodzi.
jeden z polakow poznanych tutaj powiedzial ze za miesiac sie naucze . ( to odp na to ze nie umieszczam falszych informacji na cv -czyli np ze pracowalam jako kelnerka).
nie chcialabym zeby tak bylo.
ale moze Odgornie to ma jakos dalej prowadzic.

wczoraj polowa mieszkanka miala zly i ciezki dzien.kazda na swoj sposob ( ja caroline i michi).
ja najpierw napisalam do mamy ( MAMUS WYMIATASZ) , zjadlam wielka pizze, wygadalm sie harry i whitney, poszlam do pokoju,pogdalam z mama wypilam herbate i bylo lpeiej.
przyszla caroline.ciezko usiadlszy na lozku, oznajmnila ze miala bardzo ciezki dzien i musiala zadzwonic do mamy i juz na nic nie ma ochoty i nigdzie nie idzie i zostaje w domu.za 3min przyszla michi, kontrolnie na nas patrzac zapytala jak minal nasz dzien. strescilysmy ze ja sie zgubilam, zostalam omal przjechana kupilam komplet kluczy o rozmiar za maly a caroline stracila 20 funtow i telefon jej nie chcial dzialac, no co michi no tak ja co prawde nie bylam zagrozona smiercia ale...
i tez sie okazalo ze wslanie rozmawiala ze swoja mama i tez nie ma ochoty nic robic i ze musi usiasc i pogadac..:)

poszlam do najblizszego sklpeu ( pod domem, fakt ze ciut drozszy)kupilam ser, nitke do zebow, 2 pocztowki. dalsze ekspedycje bylyby zbyt niebezpieczne.
dziewczyny kupilu popcorn, wypozycyzly filmy an dvd i wieczorem po wspolnej kolacji w 5 ( justyny akurat niebylo) z micha popcornu, ciasteczek, zrobilysmy movie evening. w miedzyczasie pranie ( zeby choc jedna rzecz wyszla w tym dniu). polowa rzeczy sie nie dosuszyla w suszarce i suszy sie teraz na kaloryferze.


mamy rewelacyjne mieszkanko:)
razem raźniej.
i nasze mamy też są świetne.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Mum's are like buttons - they hold things together. I po to są.