troche w irytacji, lecz przede wszystkim w kaszlu i katarze.
mialam FR1012 tutorial ( witaj szkolo)-poziom cynzimu i wscieku lekko ponad norme.
w duzej mierze spowodowany ' dobrymi, interesujacymi odpowiedziami', idealnie rozlowzonym rozem, wyprostowanym wlosami i rownie prostymi glowami.
nic mi sie nie chce i staram sie wykorzystac moja godzine pomiedzy wykladami jak najbardziej nieefektywnie, nieproduktywnie. mam juz upatrzone buty.
trace glos.
wczoraj mialam pierwsza calling night, dzis mam druga.
wczoraj byla kawa papierosy nutka dekadencji
dzis jest przepita 4 nad ranem
poslzo mi nizel. troche hajsu dla uniwerku pojdzie.
moze dla mnie kiedys tez.
ludzie bardzo ok, blysk raczje mysla niz blyszczykiem spowodowany.
zaraz angielski.
ciekawe jak obrobimy utopie.
prosze jednak nie czytac mnie zle.
w przyszlym semestrze moze trafie na inna grupe z fr1012.ta mam tylko raz w tyg. jest tydz 5. zostalo 7 do konca.
w tyg 8 nie am zajec. liczba naszych spotkac moze mnie nie zabije. dorzucajac male ogarniecie wykladowcy , troche spoznije, wyjsc, halas konca. ztsaje 45 min do zzsiedzenia.
ujdzie.
ta jezykowa juz jest zdecydowanie lepsza.ang ok, wyklady tez.
pierwsz szron jak idzie sie rano przez park. na zielonej traie, czerwonych drzewach, mokrych lawkach pierwsze znaki zimy. slonce wciaz rano obecne i pieknie swiecace. chyba jescze chwilke przed dniami szarosci.
zimno i chlod nie przeskadza jednak mieszkankow wysp nosic baletki, klapki i innych akcesoriow raczje zwiazanych na kontynencie z latem, no ale coz.cultural temp difference.
z okien wieje. jestem pewna.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz