mialysmy isc z caroline do lidla o pierwszej jest 13.57 ona jeszcze je. fajnie, ale ja chetnie tez bym cos wszamala tylko po do ide do lidla by miec z czego te szame zrobic. banan na zapchanie to srednia opcja.
jedna moja miska ma czyjsc makaron w srodku i stoi juz tak 2 dzien w lodowce. moj rondelek ciagle moczy sie w zlewie od ilus godzin. ja tego myc nie bede.
rano tez mialysmy pojsc biegac. i tak nie wypalilo, bo dla mnie 11 to juz kilak dobrych h po,pobudzce i czas najwyzszy na zerkajace na mnie z zbiurka pozycje do przeczytania dla niej nie.
podobnie ze sluchaniem glosno muzyki przy naszych tekturowych scianach i zostawianiu otwartych przypadkiem na osciez drzwi.
no w sumie wszystko jedno,ale moze fajniej by bylo zebysmy sie czuli "u nas" a nie kazdy " u siebie".
chcialam potem isc do centrum i na sciane, jesli jednk taklaej pojdzie to wszystko spezlnie na czytaniu i czekaniu.
ale niewazne.
przemienilam obrazki na mojej tablicy nad biurkiem i mam matke boska na wysokosci oczu co by w niestracic wlasciwej postawy wobec bliznich.
wczoraj zlozylam swoje cv i application form w starbucksie, maja 2 tyg.
mialam tez takie interview w kawiarence przy galerii sztuki. maja dac znac w przyszlym tyg. tam
po drodze wyslalam tez kilka mejli z tym samym w zalaczniku.na razie nic.
bardzo bym chciala pracowac.aberdeen w bocznych uliczkach odchodzacych od glownej handlowej jest na prawde sliczne.
wczoraj tez mialysmy bardzo fajne i smieszne pizza party w mieskzaniu u takiej drugiej francuzki
dzis my robimy nalesniki i zapraszamy troche osob.
zapomnialam wczensije powiedizec. 6 osoba to amerykanka-whitney-jest na rok.
a wiec sklad:
ja-PL
justyna-PL
caroline-FR
whitney-USA
harry-UK
michi-GR.
teraz jest tu na chwile chlopak whitney, duzo czasu spedza tu tez chlopak justyny (on tez tu studiuje) a pod koniec pazdziernika na 10dni przyjezdza chlopak harry.
wesolo jest.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz