wtorek, 25 września 2007

grafikowo

dziś może trochę dłużej i bardziej konkretnie.
zapełnia się grafik. jutro mam nadzieję, że będę już znała przydział do grup z francuskiego. niby nic, jedne przedmiot, ale 5 pozycji /h więcej w planie zajęć. obawiam się, chociaż zrobię wszystko, że nie uda mi się zachować wolnych poniedziałków które byłyby idealne na pracę.
btw właśnie pytali mnie z takiego biura kiedy mogłabym pracować.no i na razie milczę.mejla dostałam dzisiaj. jutro muszę odpowiedzieć. więcej niż jeden dzień nie można.
pojawia się też kwestia środy. na razie mam zajęcia rano. normalnie co środa o 13 spotyka się klub górski na wspinanie. jednak...
a) obawiam się że wwalą mi francuski
b) byłby to także idealny dzień na pracę.
c)kiedyś się też trzeba uczyć i czytać

pon 8pm bible study group
śr 8pm thomas aquinas study group

weekendy i wypady weekendowe są pod ostrzałem tych samych trzech czynników.
co dalej zobaczymy.
"każdego dnia wybierać muszę"

nie ma opcji jednak bez zadnego sportu ruchu i czemu akurat wspianczka pod ostrzałem?!

jest na uniwerku centrum sportowe z roznymi klasami zajeciami, ale to w ogole cos innego.

fakt tylko, ze niestety wypady klubu górskiego zajmują CAŁY weekend- od pt do ndz wieczorem.

może to wszystko niepotrzebne obawy.
wątpie jednak w jakikolwiek swój geniusz i umiejętność znania książek bez ich wcześniejszej lektury.
tyczy się to ang, fr i fil.tu cudów nie ma.

nie chciałabym zawalić.
dziś tak przywaliłam w szafkę że mam już guza i prawie łeb rozcięty.na więcej mocnych wrażeń nie mam aż takiej ochoty.

nadal nie mam śpiwora. tu takie dosyć dobre są na przecenie po 25 Ł.
przed chwilą jednak kupiłam pierwszą książkę na angielski. tych będzie więcej.
mam nowy cel. zamiast kaloszy, butów zimowych i w ramach urodzin: martensy.
z rzeczy bliższych : z racji braku tanich rowerów przyjaźń z busami stanie się koniecznością i to już niedługo.

wybaczcie że brak poetyki i polotu w tych opisach, sprawy z kategorii lirycznej "ziemniaki i cebula", przejeły teraz ster. na chwilę -mam nadzieję.

znalazłam polskie delikatesy.

nie wiadomo co tu jeść, wszystko wychodzi inaczej niż powinno. po drodze wychodzi też smak.

Brak komentarzy: