niedziela, 18 listopada 2007

z punktu A do punktu B/ znad princepole

ok.
teraz czasowo już z górki.
esejowo jeszcze nie do końca. nie jestem pewna czy moi nauczyciele zdają sobie sprawę ale ich działania otwarcie zachęcają, ba, nawet nagradzają grafomanię...
co będzie dalej??


wczoraj:
przyszła paczka od babci: )) jak człowiekowi dobrze na emigracji : ) 3 prince polo już zniiknęły. reszta zostaje na święta.no i na ciężkie godziny.

ścianka.miasto. miło wiedzieć gdzie skręcić. miasto.
biblioteka. lecz z dala od książek i komputerów.

{u mnie na komputerze nie działa dvd ( gdyby ktoś miał laptopa na zbytku, proszę się nie krępować) więc niestety możliwości oglądania czegokolwiek raczej ograniczone, no a ogladać muszę i chcę}

no to poszłam do biblioteki, wypożyczyłam DVD ( mamy sporą kolekcję dobrych filmów i kaset), i w tzw reading/listening room przyjemnie pochłaniałam-> Gus van Sant . Słóń. Polecam.
dobre wieczorne popołudnie.

wczorja był też mecz. wysyp kiltów na ulicach : )))) niestety przegrali.

dziś biblioteka, coś esejowego i praca. jutro dzwonimy do Kanady. zmiana od 11-3 am. będzie ciekawie.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Szkoci ciszą się z naszego awansu do EURO '08? A propos. Systematycznie przeczytałem wszystkie zaległe posty. A to znak, że niebawem odpiszę nawet na maile :)

Conquering the time monster.