no i po kolejnej przerwie. ostatni weekend przerwy wielkanocnej. pierwszej mojej studenckiej przerwy wielkanocnej, no ale wydaje mi się , że nie ostatniej : )
niby tylko 2 tygodnie w stolicy i niby wakacje ale jak intensywnie jak pełno i jak dobrze.
z początku w tumanach kurzu i atakujących zewsząd papierach i książkach przez jajeczka, mazurki, zakupy, wiosenny weekend w kazimierzu do zapomnianego, przegapionego samolotu i dodatkowego dnia w warszawie. pfuuu sprint.
no ale za dwa miesiące wakacje:)
no ale za jakie dwa miesiące.
tu duch mobilizacji czynu i akcji, plany dalekie odległe, z ideą. w warszawie ciągłe, długie ulice, ulice nocą , dniem, gdy się ściemnia. tylko chodzić chodzić dalej bliżej, znając trasę lub nie i tak bez niczego chodzić tam. tu się mierzy. tu zamierzam i wymierzam. sky is just the beggining.
a co z połączenia mierzonego chodzenia wyjdzie, pokaże przyszłość, na razie mam w oczach słońce i promieniuję. warszawą i marzeniem, no a w cieniu ujawnia się zmarszczka na czole i dziwny nos.
profil niepewny i nieprzyciągający, wcale nie prezydencki, choć tytuł już jest.
nadejdą obowiązki niedługo bo papiery i podpisy już są.
jest też podróż w planach w okolicach końcomajowych. cel : londyn i osoba symbol z dzieciństwa a z nią cały sen i wspomnienia. zobaczymy jak silna jest siła pamięci.
ale do tego czasu daje się stopom prowadzić przed siebie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz