2h na plaży z lingwistyka i w zamian piegi!!!! : - )) ha! ale już niestety prawie wszystkie zniknęły.
ten tydzień 'na-pięty', oby tylko z podniesioną głową dojść do końca, potem chwila oddechu, lub głębszy oddech i podróż w klimaty sesyjne. zapowiadają upały i duszności.
w międzyczasie ciągłe oczekiwanie na decyzję Student's Assoc , kilkanaście rzeczy na głowie i ochota pogrania w koszykówkę. nie grałam już taaaak daaawnooo, oj aż za dużo. hmm
zapominam przekładać kartki w kalendarzu, skreślać dni, robić prania, dzwonić, pisać, dawać znaki życia. nadrobię, niedługo. na razie się rozdrabniam.
jest dobrze. i przepięknie dookoła.drogi ukwiecone, kampus też, dni z minuty na minutę dłuższe i pomysłów na co dalej też coraz więcej, i wszystkie rewelacyjne.
jutro francuski + PRANIE+wieczór lin ( wykład o problemach w zachodniej papui nowej guineii), wt -francuski ustnie + teoretycznie debata, na którą nie pojdę, śr: francuski ze słuchu + praca, czw : test lingwistyka + wybory w klubie debatowym ( aaaa być czy nie być w przyszłym roku???), pt: esej: francuski, deadline. coś jeszcze?pewno wypadnie w drodze.
zapraszam na słoneczną północ, gdzie na plaży jest pięknie, na kampusie też, i nawet jak pada to świeci słońce.
no i mamy wreszcie z hari scrabble:))))
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz