cios 11 i 12: wieczor i górka: nie pojechalam na zakupy ale mialam rewelacyjna smaczna kolacje z podwojna porcja szarotki. nic mnie nie rozjechało, otrąbiło, ja też nikogo. I po XXXXX miesiącach przerwy prawie idealnie gładko w tempie zwykłym, z odrobiną godności wjechałam pod hillheadańską górkę!!!! górze dziękuję za konkretne uda!
(przestana mi sie podobac jak pójde na zakupy ubraniowe no ale .. :) )
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz