piątek, 15 lutego 2008

co sie dzialo

zanim zaczne cokolwiek streszczac musze wpierw przeprosic za niepisane tak dlugo i za obecny brak polskich czcionek, pisze z pracowni na kampusie.
dni mijaja, przepelnione, bardziej swietliste i wiosenne i dobre
w szkole duzo okienek, czytania, latania i innych.
zajecia w skali ciekawosci wypadaja raczej dobrze z pewnymi spadkami na zajecia z poezji francuskiej w okresie drugiej wojny swiatowej i niektore zagdnienia lingwistyczne.
paryz jest glodny, paryzowi jest zimno... czyli vive la poesie de resistance
pisanie o czyms czego nie bylo, no ale chociaz content pusty to chociaz emocji i koszmarnej retoryki pelno.
lingwistyka raczej zgodna z przypuszczeniami, no ale zle nie jest i bedzie do ogarniecia, choc z wiekszym uzyciem pamieci niz milosci , no ale chociaz nie udalo mi sie jeszcze zasnac nad podrecznikiem, co bylo dosyc czeste w przypadku etyki z poprzedniego semestru : )
jeszcze zostal tylko 1 wynik z egzaminu do odczekania.
reszta zdana, pozaliczana i kredyty zdobyte.

rok rozpoczelam uderzeniowo.
i na razie wszystko mocno prze do przodu.
cios 1 : reaktywacja bicykla: detka zmieniona, lancuhc ponoc naoliwiony, hamulce naprawione ( nie moimi rekami , ale zawsze i za cene niewielka:) , oficjalna inaguracja sezonu odbyla sie wyjzadem wzdluz morza. na razie bez zadnych zderzen wypadkow, tylko troszke dziwne dzwieki moje malenstwo wydaje no ale chociaz wszyscy wiedza ze nadjezdzam:))))
cios 2: sciana: a) udalo mi sie juz byc , b) zaplacilam annual registration fee na 'lepsza' sciane, i tez udalo sie tam byc, i zamierzam to uderzenie ciagnac dalej
cios 3 : praca: oprocz powracajacyh malych kryzysow antymarketingowych ( each callcard is a potential donor. go for it !!! )dwa razy udalo mi sie trafic do star jar ( za najwiecej uzbieranych pieniedzy i informacji ). w gallaxy of stars na scianie jeszcze mnie nie ma , no ale i tak wielki cios.
cios 4 i 5: nie opuscialm jeszcze zadnych zajec ani z tanca ani z niczego, nie zaspalam ani razu, nie rozkladam sie pomimo zjadzow rowerem i pod wiatr z gorki lub na plazy i dlugich spacerow i porannych truchcików
cios 6: mhp jeszcze jest
cios 7: udaje mi sie dbac o okna i regularnie wycieram wode i czyszcze parapet i okno chusteczkami czyszczo antybakteryjnymi i nie mam grzyba.
cios 8: wczorajsza debata: dowiedizlam sie ze i po jakiej stronie mowie niecale 2h przed debata, ale ze wszystko byla na wariata, to udalo mi sie wymyslic dobry i fajny speech i smieszny i pamietajcie : ROMANCE IS DEAD!!!
cios 9 i 10: tryb dnia: nie martwiac sie o wspollokatorki tak jak w tamtym semestrze , codziennie o 8 rano susze wlosy suszarka i a wieczorme rozmawiam przez skypa. zapraszam na wieczorne konwersacje. udalo mi sie wybraonic kawalek lodowki, chociaz musze przynzac ze ktos zaanektowal inna czesc mojego terytorium i dzis jasniej bede musial nawrzucac swoje rzeczy bo zaraz totalnie znikne z lodówki:)

teraz idde na int'l dinner z christian union, i wreszczie sie zobacze z kolezanka , ktorej nie widzialam od 2 miesiecy ( dostanie paczke delicji dla domu) a potem ajde do sainsbury's moim bicyklem ( oby droga byla dobra, bo pt wieczorem to roznie bywa) glwonie chyba tylko po to by ser kupic i dobre pieczywko, no ale mam sie ochote przejechac:)))

Brak komentarzy: