sobota, 23 lutego 2008

jak to leci???

oj mija mija szybko, dzień za dniem a szczególnie w tym tygodniu.
co wieczór coś, raz innego raz nie ,ale na ogól do dosyć późna. szkoła czasem wrażenie że w przerwach, a nie ważne co i gdzie to i tak wyrwane i wywalczone z Grafikiem i Czasem.

szybko.
i dobrze.

'po drodze' : praca, lokum na rok następny, spotkania towarzyskie, i odnawianie i przedłużanie coraz to nowych pozycji z biblioteki czyli zabawa w chowanego z karami i terminami tzw 3 day loans i heavy demand.

aberdeen już wiosenne na trawie na drzewach i zdecydowanie mniej szarości.
jedna wada- zbyt kusząco by siedzieć przy biurku.

niestety pomimo iz jest jaśniej sklepy nadal potrafią i zamykają się o 530, 6 i innych dziwnie wczesnych porach. jedna z rzeczy których chyba nie przeskoczę.

jeśli wszystko wyjdzie w przyszłym roku czeka mnie mieszkanie na kampusie, w jednym z prywatnych akademików, gdzie słowa 'plain ' and 'basic' nabierają nowego znaczenia, który geograficzno fizycznie jest prawie 'na ' moim wydziale. no , w odległości kilkunastu metrów może.

jedno wiadomo, mniejszego pokoju raczej mieć nie będę , bo sie nie da a i design może okazać się lepszy jeśli np niezabarwiony grzybem.

więc pozytywnie, czekam tylko na odpowiedź.
mam nadzieję że w pon nadejdzie.
z nowym tygodniem też nowe postanowienie: nie jeść spaghetti.
przynajmniej przez tydzień.
ostatnio jakoś się skumulowało, i makaron z sosem przewijał się zbyt często przez menu.

grafik jakoś okiełznany, nie bez wysiłku, bo te długie dni i okienka nadal są koszmarne, no ale może siła płynie już z przyzwyczajenia.

rower nadal w użyciu, wczoraj kolejny sukces- pokonanie górki po północy, w ramach powrotu z urodzin. całkowity czas przejazdu : minut 15.

z tygodnia na tydzień kolejne 'kontrowersyjne' pozycje z literatury współczesnej pochłaniane, wraz z licznymi opracowaniami krytycznymi, a za nimi więcej i więcej stron zapisanych notatkami.

massive reading. i oby tak dalej, bo to wszystko nabiera smaku. i tak by można było się w książkach i słowach zanurzyć i dalej i głębiej, bez głupiutkich rodzajów głosek po drodze i dziwnych ekonomicznych tłumaczeń, ale hop siup skok w tzw 'fictional world', no ale tak na poważnie, i na dłużej.i płyywwwaaaaćććććć w książkach.

drugi rok, pod tym względem będzie pod tym względem jeszcze bogatszy.

'wypłyń na głębie!' oj taaaak tyle jeszcze słów nowych i zdań do przeczytania i to wszystko czeka i jest i rośnie i nigdy nie zniknie! szaleństwo i błogosławieństwo!
ha!niekończąca się miłosna opowieść.
i zawsze kuszące i uwodzące nowe książki, pojęcia. ogrom nie do objęcia!
genialnie. więcej nie trzeba. no może większego limitu książek do wypożyczenia.

Brak komentarzy: