poniedziałek, 10 grudnia 2007

dużo i intensywnie

poniedziałek tygodnia 12.

wszystkie koszmarne eseje z mojej strony oddane.
ostatnia lektura na ang przeczytana
jeszcze tylko jedne cwiczenia z fil do przygotowania na jutro.
no i wyklady tylko.
tony papierów i ksiazek do przesegregowania, skserowania, zaznaczenia,wybrania i zabrania.

i ba! christmas shopping!

ostatnia szansa na jakies zamowienia.

a za tydzien juz Stolica!!!


w aberdeen pada. mżawka,deszcz z prawej storny, deszcz z lewej strony, deszcz przenikliwy i zimny, deszcz przemaczajacy nawet martnesy, deszcz prosto w twarz i deszcz w plecy.
snieg widizano przez minutę. ale został zmocznony przez deszcz.

moze wypadaloby jakis bilnasik , podsumowanie, refleksje?
- w pracy udalo mi sie zebrac przez telefon ponad 2tys funtow.

- jzu wiem z ktorymi osobami sie nie zadawac i w jakich rzedach nie siadac na wykladach
- tysiace wyprodukowanych slow i przecyztancyh stron powinny zapewne swiadczyc o jakims rozwoju glebszej mysli i bardziej przenikliwego spojrzenia. lecz czy aby na pewno....

jedna bliska osoba podsumowala : zycie sobie jakims scierwem upychasz.
jak i czy bardzo prawdziwe nie udowodnie.


tygodnie i dni jak wiadomo raz lepiej raz gorzej.

Brak komentarzy: