poniedziałek tygodnia 12.
wszystkie koszmarne eseje z mojej strony oddane.
ostatnia lektura na ang przeczytana
jeszcze tylko jedne cwiczenia z fil do przygotowania na jutro.
no i wyklady tylko.
tony papierów i ksiazek do przesegregowania, skserowania, zaznaczenia,wybrania i zabrania.
i ba! christmas shopping!
ostatnia szansa na jakies zamowienia.
a za tydzien juz Stolica!!!
w aberdeen pada. mżawka,deszcz z prawej storny, deszcz z lewej strony, deszcz przenikliwy i zimny, deszcz przemaczajacy nawet martnesy, deszcz prosto w twarz i deszcz w plecy.
snieg widizano przez minutę. ale został zmocznony przez deszcz.
moze wypadaloby jakis bilnasik , podsumowanie, refleksje?
- w pracy udalo mi sie zebrac przez telefon ponad 2tys funtow.
- jzu wiem z ktorymi osobami sie nie zadawac i w jakich rzedach nie siadac na wykladach
- tysiace wyprodukowanych slow i przecyztancyh stron powinny zapewne swiadczyc o jakims rozwoju glebszej mysli i bardziej przenikliwego spojrzenia. lecz czy aby na pewno....
jedna bliska osoba podsumowala : zycie sobie jakims scierwem upychasz.
jak i czy bardzo prawdziwe nie udowodnie.
tygodnie i dni jak wiadomo raz lepiej raz gorzej.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz